Google+ Followers

Wednesday, February 13, 2013

Polityka spod ciemnej gwiazdy


W ostatnim czasie ukazało się w prasie kilka artykułów, które dotycząrozliczeń z resortowa przeszłością rodziców i dziadków osób publicznych. Pewnie wszyscy zwrócili uwagę na niezwykle kontrowersyjną okładkę Tygodnika Polityka, który zrównywał i nazistowsko kojarzące się symbole i Gwiazdę Dawida. Autorka podkreślała, że zdecydowanie częściej są atakowani potomkowie Żydów, niż potomkowie nieżydowskich komuntstów - co miało uzasadniać kontrowersyjną okładkę.


Z drugiej strony, redaktor Targalski, tłumacząc to zjawisko wyjaśnia, że z antysemityzmem działania te nie mają nic wspólnego.

"I wreszcie ostatnia kwestia. Czy elity III RP wywodzące się z obozu sowieckiego zawdzięczają swoją pozycję pracy dla Polski i wolności czy korzystają ze statusu uzyskanego przez tatusiów z woli Stalina.

Żeby wrócić do Niklasa Franka. Został dziennikarzem „Sterna" nie dlatego, że byli członkowie gestapo czy SD go do tego wytypowali, ale dzięki własnej pracy i zdolnościom.

Nie chodzi tylko o to, że kominternowcy zajęli miejsce pozostawione przez elity II RP – zresztą o różnej przynależności etnicznej, wyrżnięte przez Hitlera i Stalina – uniemożliwiając w ten sposób naturalny awans wynikający z pracy dla kraju, a nie ze służby dla Sowietów. Dodatkowo w wyniku transformacji komunistycznej kolejne pokolenie odziedziczyło miejsca po sowieckich rodzicach, blokując rozwój społeczeństwa i uniemożliwiając realną obronę jego interesów.

To tak jakby elity II Rzeczypospolitej wywodziły się z rodzin agentów Ochrany i głosiły ideę podległości Polski Rosji oraz pochwalały kontrolę gospodarki i polityki przez byłych oficerów rosyjskiej i pruskiej policji.

Dlatego będziemy konsekwentnie i bez wahań ukazywali źródła waszej obecnej nienawiści do Polski i wolności. Nie ukryjecie waszych pępowin łączących was z KPP, NKWD, UB i SB, możecie je tylko zerwać.

Jakiś czas temu pisałem, że zerwanie z systemem kłamstwa otworzyłoby wam drogę do wolnych Polaków i wówczas moglibyście zachować uzyskaną pozycję, ale już służąc Polsce i wolności. W odpowiedzi widzę tylko obronę za wszelką cenę starego systemu i agresję przeciwko polskiej tradycji wolnościowej. Myślicie, że ją pokonacie?

Mylicie się. Będziecie coraz bardziej izolowani, spychani na margines i ostatecznie naród i społeczeństwo was odrzucą. Stracicie wszystko."

http://niezalezna.pl/38004-czego-powinniscie-sie-wstydzic

Doświadczyła izolowania, spychania na margines i odrzucenie - traktuję takie ostrzeżenia poważnie.

Metody ubeckie wobec dzieci ubeków?

Artykuł Targalskiego można sprowdzić kilku zdań. Człowiek, albo służy komunie i ideom wrogi polskiemu narodowi, albo zgadza się z naszą definicją Polskości, albo zniszczymy ich używając wszelkich metod włączając teczki ich rodziców.
Będziemy Wam tak długo wypominać przodków, aż nie zmienicie poglądów, nie pokajacie się, nie złożycie samokrytyki, będziemy Was niszczyli.

Zapewne więc zdaniem red. Targalskiego, jeśli miałeś rodziców w UB, całe życie będziesz zmuszony udawadniać swoiście rozumianą prawicową poprawność polityczną.
Skoro świat rozłamuje się na dwie rzeczywistości - tą dobrą i to złą, niema znaczenia, że ktoś może być ekspertem, profesjonalistą, liczy się mniej lub bardziej mierna lojalność.
Pragnę przypomnieć do czego w czasie komunizmu doprowadził taki sposób myślenia.

Może można być doskonałym lekarzem, architektem, biznesmenem, a nawet dziennikarzem rozumiejąc służenie Polsce, a nie sowietom, nieco inaczej niż redaktor Targalski i jego redakcyjni koledzy.

Trudno się dziwić z tytułem artykułu Konstantego Geberta "Tak jak ja nie jestem z Waszej Polski, tak Wy nie jesteście z mojej".


"Nie wolno nigdy dopuścić, żeby od tego, co się uważa za słuszne, nie było odwrotu. I że najszlachetniejsze nawet wartości narzucane siłą i kłamstwem nieuchronnie zamieniają się w swoje własne przeciwieństwo. Spędziłem kilkanaście lat życia na próbach obalenia systemu, który oni pomogli zbudować. Tego wyboru dokonałem dzięki wartościom, które rodzice mi wpoili - i dzięki wartościom, które przyjąłem, patrząc na skutki dokonanych przez nich wyborów."

.

Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75478,13337983,Dawid_Warszawski_odpowiada_oszczercom__jak_ja_nie.html#ixzz2Jq2QAv7g


Jednak Targalski nie reprezentuje głosów całej prawicy. Zastanawiam się nad elementami wspólnymi, wartościami, które mogą połączyć te Polski. W ramach tych właśnie poszukiwań poprosiłam o komentarz Dawida Wildsteina. Byłam ciekawa jak on mierzy się z przeszłością.

MG - Jak oceniasz tekst Targalskiego?
DW- Uważam, że nie jest on w żaden sposób antysemicki.

MG - Jak odbierasz tekst w Polityce?
DW - Zrównuje dziedzictwo stalinizmu i nazizmu z dziedzictwem krwi żydowskiej. Z głupoty i pomylenia, z nieswiadomości historycznej i z tak daleko posuniętego relatywizowania historii, ze nic nie jest już złe i wszystko jest takie samo.

MG- Co myślisz o przeszłosci swojej rodziny? Jaki to ma wpływ na Twoje myślenie? Czy zgadzasz się z tezami, ze sposób wychowania wpływa na mentalność?

DW - myslę, co myślę - nie jest to istotne. istotne jest to, że ludzie maja prawo wiedzieć jaka była historia rodziny mojego Ojca, a jeśli kiedyś ja też będę znany- mojej. wychowanie na pewno wpływa na mentalność, to oczywistość. Aczkolwiek nie musi determinować.

MG - Czy rzeczywiście Twoim zdaniem potomkowi komunistów pochodzenia żydowskiego mają dziś ułatwioną drogę do kariery?

DW - zależy, czy ich rodzice byli członkami nomenklatury w momencie transformacji. Jeśli tak (bądź mieli znajomości) to tak, mają ułatwioną.

MG - Czy jeśli nawet jest związek po między tym, że ktos miał rodziców komunistow ze względu na powiązania, a sukcesem, czy może chodzi oto, że pochodził/a z rodziny, która miała więcej zasobów, nastawienie na sukces(który też pomógł awansowac w stukurach partyjnych), a może nawet konieczność życiowa (lęk przed rozliczeniem)?

DW - Chodzi głównie o zasoby środowiskowe i kontakty towarzyskie, jeden z najważniejszych bagaży społecznych jaki jest.

MG - Dlaczego mamy obowiązek dązyć do prawdy?

DW - Czemu? Z przyczyn etycznych, dlatego, że społeczeństwo umiera bez prawdy i się rozpada, i w końcu cynicznie- jak znamy prawdę o ludziach, to różne grupy interesu nie są w stanie zbierać haków na nich i ich szantażować. To jest jeden z głównych przyczyn np. tego, że we Francji zna się i prześwietla dokładnie rodziny polityków. Tak jest też w USA czy Niemczech i Wielkiej Brytanii też.

Poprosiłam Dawida o linki do Jego subiektywnego przeglądu prasy. Oto trzy artykuły, które z różnych stron podchodzą do kwestii rozliczeń z przeszłością.

http://www.panstwo.net/2385-polska-elita-biznesu
http://niezalezna.pl/37808-newsweek-gra-antysemityzmem
http://niezalezna.pl/38111-ubecki-rys-w-propagandzie-iii-rp

----
Ciekawa jest przygoda Pana Bartosza Węglarczyka z TVN, ktorego postać pojawia się w kontekście rozliczeń z przeszłością, że jego gość przypadkiem i mimochodem użył słowa "pożydzi". Mimo listu od TVN nie wierze, że to był czysty przypadek.

http://fzp.net.pl/opinie/o-zydzeniu-i-dykieleniu


Zastanawia mnie też czy można kogoś szantażować przezłością rodziny, a jeśli tak, to o jakim społeczeństwie mówimy? O ile mogę zgodzić się, że warto jest zapytać polityków i osoby publiczne o przeszłość ich samych,nawet tą dość głęboką - wczesnej młodości, to przełość ich rodzin trzeba chyba zostawić w spokoju. Nie chodzi mi by bronić Żydów, tylko oto by nie popaść "w rewolucyjny zapał". Jestem wstanie pozwolić by do tego celu posłużono się Gwiazdą Dawida, ale żaden cel nie uświęca stawiania w tym samym szeregu żydowskie symbole narodowe i te nazistowskie. Okładka Tygodnika Polityka naruszyła granice mojej wrażliwosci. Również zestawiając Gwiazdę Dawida i symboli komunistyczne.

Należy też podkreślić, komunizm to był krótki epizod w historii żydowskich rodzin. Był często skorelowany z tragicznym losem i wykluczeniem, zmaganiem się o lepszy byt wielu ludzi i wielu społecznoci, nie tylko Żydów. Z Judaizmem, a nawet świecką żydowskością komunizm nie miał nic wspólnego, większość z tych ludzi odrzucała koncepcję narodu jako taką i walczyła ze wszelką religijnością.
----
Nie popieram też działań lustratorów - ma ona sens w szczególnych wypadkach. Ludzie powinni odpowiadać za zło, które spowodowali, ale nie za czasy w jakich przyszło im żyć. Jest bardzo ciekawa historia z rabiniczną analizą zdania z Księgi Rodzaju rozdział 6-ty werset 9ty. Raszi komentuje tam, że zdanie Noe był człowiekiem sprawiedliwym w swoim pokoleniu było różnie interpretowane. Jedni uważali, że jeśli nawet w tym, złym pokoleniu był sprawiedliwy, to w innym byłby jeszcze bardziej sprawiedliwy, a inni, że w pokoleniu Awrachama nie byłby w żaden sposób wyjątkowy. Raban - przywołuje dalesze zdania, o tym, że nikt inny z tego pokolenia nie był wart tego by być ocalonym. Podkreśla to by pokazać, jak bardzo wyjątkowy był Noe. Dlaczego ten spór jest tak ważny. Noe wydaje się jednak postacią kontrowersyjną. Nie próbuje ocalić innych, nie targuje się z Bogiem jak Awracham. Po wyjściu z Arki zasadza winnicę i się upija. Czy tak postępuje bohater dawany za wzór dla całej ludzkości? Są okoliczności w czasie, których nawet sprawiedliwi tracą wewnętrzny azymut. Jak to jest, że część Żydów, w tym mój ojciec Mendel Edmund, Egon Gonczarski ocalała tylko dzięki swoim przedwojennym socjalistycznym fascynacjom. Tata miał niezwykłą wrażliwość społeczną, troskę o ludzi, a nawet zwierzęta. Socjalizm nie był przecież ideą jedynie zbrodniczą. Może zdecyduję się opublikować opowieść o losach mojej rodziny - to zupełnie niezwykłe zwykłe losy. To my, swoimi wyborami piszemy Biblię i to od nas zależy czy B-g będzie mściwy czy miłosierny, bo to B-g daje nam Torę i ona już nie jest w niebie...



Socjalizm, a nawet internacjonalizm i polskość mają conajmniej jedną wspólną płaszczyznę - jest nią humanizm. Polacy są przecież ludźmi, Ci żydowscy Polacy również. Jesteśmy najpierw ludźmi, a potem Polakami i Żydami. Zachowanie tych proporcji to sprawa moralności. My ludzie mamy losy, których sami sobie nie wybieramy, często decydują lub współdecydują za nas okoliczności. Wybaczenie innym i sobie tego czego nie zrobiliśmy w sposób świadomy, lub czego żałujemy, to prosty przepis na pokój duszy i świata.

Tradycja namawia nas byśmy sądzili ludzi łaskawie, brali pod uwagę okoliczności. Słowa mogą zabijać jak kamienie - mówi Talmud. Trudno bronić się przed instynuacjami, udawadniać, że jest patriotą. Nawet jeśli intencje byłyby czyste to konsekwencje tych działan mogą uderzyć w ludzi w sposób nieodwracalny. Z powodu działań rodziców podważa się działania dzieci, nawet w takich sytuacjach, kiedy owe dzieci sprzeciwiły się swoim rodzicom. Ta działalność rozliczeniowa jeśli idzie za daleko - jest nieopowiedzialna, bo ludzie, którzy "weryfikują" przeszłość rodzinną - nie podnoszą żadnej konsekwencji za potencjalne szkody, ktore mogą wyrządzić. Kto daje drugiej osobie prawo i kwalifikacje moralne grupy by oceniać czyj życiorys jest właściwy, a czyj nie? Dlaczego jedna wizja Polski, patriotyzmu, moralności jest jedynie słuszna, a inna jednoznacznie zła?

Myślę jednak, że problem nie jest jedynie historyczny, moralny czy prawny - problem jest też, a może przedewszystkim psychologiczny.

To czego naprawdę najbardziej brakuje to umiejętności słuchania. Nie we wszystkim zgadzam się z Dawidem Wildsteinem. Najbardziej niepokoi mnie postawa Targalskiego. Otwiera ona drogę do wypominania i szantażu moralnego - łączy uprzywiliowanie członków elit z ich obcością kulturową. Jednak warto słuchać i czytać dokładnie różne głosy społeczności żydowskiej i dostrzegać różne odcienie poglądów po każdej stronie politycznego spektrum. Po wyjaśnieniach Dawida Wildsteina lepiej zrozumiałam, że pewne elementy lustrowania przeszłosci pomagają nam zrozumieć samych siebie i są zaspokojeniem naturalnych i w sumie zdrowych potrzeb społecznych. Szkoda, że zamiast rozmawiać tworzymy kolejne warstwy monologów... Może nie trzeba się bać przeszłości, ma ona nam wiele do zaoferowania. Jeśli na chwilkę z za wielkich symboli zaczniemy dostrzegać ludzi i ich losy na nowo i odkryjemy słowa Miszny, że o tym, że my ludzie idziemy od śmierdzącej kropli do prochu ziemi.

Wciąż jeszcze z Warszawy dla Jewish.org.pl

Miriam Gonczarska

Sent from my iPad

1 comment:

  1. Tak, to uproszczenie sprawy to wielki problem. Zastanawiające, jak niewielu ludzi zadaje sobie trud wysłuchania wszystkich stron. Ale dotyczy to każdej sprawy, nie tylko relacji żydowsko - polskich. Na przykład wiele i źle się mówi o polskiej masonerii. Tymczasem istnieje strona internetowa masonerii, gdzie można się zapoznać z opinią polskich masonów, co myślą na dany temat. Tak dużo się mówi...a strona ma znikomą oglądalność. Nikt tam z przeciwników masonerii nie zagląda. Przeciwnicy masonerii nie są zaintersowani stanowiskiem masonów w omawianych sprawach. Zabawne...

    ReplyDelete